Powered By Blogger

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 1 część I

Stało się. Kolejna kłótnia. Nie mogłam ugryźć się w język. Następnego dnia mimo zakazu ojca wyszłam z domu żeby spotkać się z Nathanem. Wszyscy jeszcze spali więc nikt nie usłyszał jak wyszłam. Poranek był chłodny. Właściwie cieszyłam się że z Nathana taki ranny ptaszek i chce się ze mną widywać zawsze kiedy tego potrzebuję. Mieliśmy się spotkać w kawiarni za rogiem  To było nasze ulubione miejsce. Nagle usłyszałam głos za mną:
-Zuza jak zawsze punktualnie! - zaśmiał się blondyn
-Och! To ty. Nawet nie wiesz jak bardzo mam fatalny humor -odpowiedziałam ze smutkiem
Nathan mnie przytulił i szeroko się uśmiechnął. Mi pojawiły się łzy w oczach.
-Dziękuję, że  chciałeś się spotkać.
-Wiesz, że nie masz za co. Chodźmy do środka bo zmarzniesz i się przeziębisz.
-Dobrze.
Kiedy usiedliśmy, opowiedziałam wszystko Nathanowi.
-... że też nie mogłam ugryźć się w język, przemilczeć tego. Jaka ja jestem głupia...
-Nie jesteś. Często tak mamy że ważniejsza jest dla nas nasza duma niż to czy będziemy mieli jakieś konsekwencje.
-Tyle że ty jakoś nie dostajesz żadnych kar...
-Bo siedzę u siebie i się nie odzywam, to co chciałbym w danym momencie powiedzieć piszę na kartce.
-Mądre. Pomaga?
-Mi tak. A czy nie pisałaś mi że masz areszt domowy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz