Powered By Blogger

piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 1 Cz II

-No bo mam, ale wszyscy śpią. Mam gdzieś zdanie ojca.
-Czemu?
-Bo mnie wkurzają i zachowują się dziwnie.
Nathan zaczął swój wykład. Posiedzieliśmy 30 min i poszliśmy. On-do domu, a ja.. ja nie wiedziałam gdzie właściwie mam pójść. Poszłam główną ulicą i skręciłam w pierwszą boczną. Nagle zadzwonił telefon. Nie znałam tego numeru ale postanowiłam odebrać.
-Tak?
-Siemanko młoda, umówimy się na piwko, potem mały relaks u mnie?
Rozłączyłam się natychmiast. Byłam pewna że to nie był nikt starszy ode mnie. Napisałam do Nathana o tym zdarzeniu. Kiedy otrzymałam odpowiedź stanęłam jak słup soli.
"Mała, nie bulwersuj się, dałem twój nr kilku kolegom i powiedziałem że mogą porobić sobie żarty. ;) "
Kiedy to przeczytałam ogarnęła mnie złość i smutek jednocześnie. Nathan bardzo mi się podobał, byłam w nim zakochana, a on zrobił mi takie świństwo. Skręciłam w pierwszą boczną alejkę. Nie chciałam wracać do domu. Tą alejką doszłam do stadionu naszej drużyny z miasta. Właśnie trenowały młodziaki. Takie ciacha!...że zapomniałam na chwilę o moich problemach. Jeden z najprzystojniejszych zawołał:
-Hej! Chcesz wejść i popatrzeć jak trenujemy?- chłopak uśmiechnął się
-Ja?! Ale.. a mogę?
-No jasne, takie dziewczyny-zawsze.
Po chwili znalazłam się na stadionie. Przystojniak przedstawił się jako Szymek.
-a więc... Zuza co tutaj robisz tak rano? Nigdy cię tu nie widziałem.
-Akurat dzisiaj postanowiłam się przejść tędy, lubię takie poranne spacery. Ale skoro cię poznałam, to myślę że będę tu częściej bywać.
-Super! Słuchaj za 10 min kończy się trening, mogę cię odprowadzić.
-Wiesz co... ja.. ja nie idę do domu, zamierzam wrócić  na obiad- ciężko było się wytłumaczyć. Dopiero go poznałam i zaczęło mi na nim zależeć, nie mogłam powiedzieć przecież że mam problemy z rodzicami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz