Powered By Blogger

sobota, 17 maja 2014

Rozdział 1 Cz IV

-Żartujesz?! To mój ulubiony napój! Dziękuję, kochany jesteś- starałam się swoimi słowami dodać pewności siebie.
-Mam dzisiaj ogromne szczęście.
-Tak? a ja pecha.. ale nie z Twojego powodu.. po prostu pokłóciłam się z rodzicami..-moja mina posmutniała, potrzebowałam komuś się wygadać. Na twarzy Szymona widziałam troskę i poczucie winy.
"No pięknie,po co ja mu to mówiłam, teraz uzna mnie za wariatkę.." -pomyślałam.
-Przepraszam... nie wiedziałem.. nie chciałem żeby było Ci smutno.. . Ja mam tak samo. Rodzice się czepiają się że tak często chodzę na treningi, przez co zaniedbuję naukę, ale sport to całe moje życie, a w szkole i tak mam same 4. Może pójdziemy się przejść do parku?
-Z chęcią. Dziękuję że tyle dla mnie robisz mimo że znamy się nie długi czas.
Wyszliśmy z Macdonalda i poszliśmy w stronę parku.
-To dlatego że pokłóciłaś się z rodzicami nie chcesz wracać?... Nie przepraszam jestem zbyt ciekawski.
-Nie jesteś ciekawski, chcesz po prostu się czegoś o mnie dowiedzieć. Tak to właśnie z tego powodu.
-Hmm.. może pójdziemy się przejść?
-Ok
Szliśmy ulicą gdy nagle zobaczyłam samochód rodziców. Natychmiast popchnęłam Szymona w ślepą uliczkę i pokazałam żeby był cicho. Uff rodzice mnie nie zobaczyli, a właściwie nas..
-Co się stało? -zapytał zdezorientowany
-Moi rodzice jechali. Gdyby mnie zobaczyli, gdyby nas zobaczyli... wolę nie myśleć co by się działo..
-No dobra.. może podstawie cię pod dom? co tym myślisz?
-To będzie chyba najlepsze rozwiązanie.
Przez całą drogę do domu próbowałam się nim nacieszyć. Nie był moim chłopakiem, ale coś między nami zaiskrzyło, czułam to. Kiedy doszliśmy do domu, nie chciałam żeby to wszystko się kończyło, przy nim czułam się spokojnie. W ostatniej chwili kiedy byłam już odwrócona, on wcisnął mi do ręki to-jego numer telefonu.
-Napisz jak tam sytuacja z rodzicami- powiedział z lekkim uśmiechem.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 1 Cz III

-No to.. pójdziemy do Macdonalda na śniadanie, z chęcią Ci postawię.
-Ojej, dziękuję. Jestem strasznie głodna.
Szymona nagle zawołał trener. Szybko pobiegł do szatni.. Czekałam na niego 15 min i zjawił się cały rozbawiony.
-Przepraszam że tak długo czekałaś, ale koledzy się wypytywali o Ciebie- cały czas się śmiał.
-To nie tak długo. Ale jak to się wypytywali?- zaciekawił mnie fakt że ktoś, kogo nie znam może się mną zainteresować.
-No wiesz, pytali się czy masz chłopaka, czy mógłbym Cię z nimi umówić i takie tam.
Zaczęłam się śmiać. Nie mogłam przestać się śmiać, więc chłopak wziął mnie na ręce. Czułam się jak księżniczka mimo tego , że nie byłam nawet jego dziewczyną. Przez całą drogę Szymek mnie rozśmieszał i poznawaliśmy siebie co raz lepiej. Czułam jakbym go znała od zawsze. Jest wspaniałym chłopakiem i niezwykle miłym. Doszliśmy już na miejsce. Usiedliśmy przy oknie. Chwilę porozmawialiśmy i zaraz potem chłopak poszedł zamówić kanapki i napój.
-Nie wiedziałem co chcesz, więc zamówiłem dla Ciebie latte karmelowe. Jeżeli nie będziesz chciała to odniosę i zamówię coś, co lubisz- widać było po nim że trochę obawia się mojej reakcji i jemu też bardzo na mnie zależało.

piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 1 Cz II

-No bo mam, ale wszyscy śpią. Mam gdzieś zdanie ojca.
-Czemu?
-Bo mnie wkurzają i zachowują się dziwnie.
Nathan zaczął swój wykład. Posiedzieliśmy 30 min i poszliśmy. On-do domu, a ja.. ja nie wiedziałam gdzie właściwie mam pójść. Poszłam główną ulicą i skręciłam w pierwszą boczną. Nagle zadzwonił telefon. Nie znałam tego numeru ale postanowiłam odebrać.
-Tak?
-Siemanko młoda, umówimy się na piwko, potem mały relaks u mnie?
Rozłączyłam się natychmiast. Byłam pewna że to nie był nikt starszy ode mnie. Napisałam do Nathana o tym zdarzeniu. Kiedy otrzymałam odpowiedź stanęłam jak słup soli.
"Mała, nie bulwersuj się, dałem twój nr kilku kolegom i powiedziałem że mogą porobić sobie żarty. ;) "
Kiedy to przeczytałam ogarnęła mnie złość i smutek jednocześnie. Nathan bardzo mi się podobał, byłam w nim zakochana, a on zrobił mi takie świństwo. Skręciłam w pierwszą boczną alejkę. Nie chciałam wracać do domu. Tą alejką doszłam do stadionu naszej drużyny z miasta. Właśnie trenowały młodziaki. Takie ciacha!...że zapomniałam na chwilę o moich problemach. Jeden z najprzystojniejszych zawołał:
-Hej! Chcesz wejść i popatrzeć jak trenujemy?- chłopak uśmiechnął się
-Ja?! Ale.. a mogę?
-No jasne, takie dziewczyny-zawsze.
Po chwili znalazłam się na stadionie. Przystojniak przedstawił się jako Szymek.
-a więc... Zuza co tutaj robisz tak rano? Nigdy cię tu nie widziałem.
-Akurat dzisiaj postanowiłam się przejść tędy, lubię takie poranne spacery. Ale skoro cię poznałam, to myślę że będę tu częściej bywać.
-Super! Słuchaj za 10 min kończy się trening, mogę cię odprowadzić.
-Wiesz co... ja.. ja nie idę do domu, zamierzam wrócić  na obiad- ciężko było się wytłumaczyć. Dopiero go poznałam i zaczęło mi na nim zależeć, nie mogłam powiedzieć przecież że mam problemy z rodzicami...

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 1 część I

Stało się. Kolejna kłótnia. Nie mogłam ugryźć się w język. Następnego dnia mimo zakazu ojca wyszłam z domu żeby spotkać się z Nathanem. Wszyscy jeszcze spali więc nikt nie usłyszał jak wyszłam. Poranek był chłodny. Właściwie cieszyłam się że z Nathana taki ranny ptaszek i chce się ze mną widywać zawsze kiedy tego potrzebuję. Mieliśmy się spotkać w kawiarni za rogiem  To było nasze ulubione miejsce. Nagle usłyszałam głos za mną:
-Zuza jak zawsze punktualnie! - zaśmiał się blondyn
-Och! To ty. Nawet nie wiesz jak bardzo mam fatalny humor -odpowiedziałam ze smutkiem
Nathan mnie przytulił i szeroko się uśmiechnął. Mi pojawiły się łzy w oczach.
-Dziękuję, że  chciałeś się spotkać.
-Wiesz, że nie masz za co. Chodźmy do środka bo zmarzniesz i się przeziębisz.
-Dobrze.
Kiedy usiedliśmy, opowiedziałam wszystko Nathanowi.
-... że też nie mogłam ugryźć się w język, przemilczeć tego. Jaka ja jestem głupia...
-Nie jesteś. Często tak mamy że ważniejsza jest dla nas nasza duma niż to czy będziemy mieli jakieś konsekwencje.
-Tyle że ty jakoś nie dostajesz żadnych kar...
-Bo siedzę u siebie i się nie odzywam, to co chciałbym w danym momencie powiedzieć piszę na kartce.
-Mądre. Pomaga?
-Mi tak. A czy nie pisałaś mi że masz areszt domowy?

sobota, 18 stycznia 2014

Witam

Hej, to mój nowy blog na którym będzie opowiadanie o prawdziwej miłości, pierwszy rozdział jutro :) Zapraszam do czytania ;)